Wrzesień to czas, w którym szczególnie głośno mówi się o FASD, czyli Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych. To grupa zaburzeń, które mogą dotknąć dziecko, jeśli jego matka piła alkohol w czasie ciąży. Jak podkreślają organizatorzy kampanii #KochaszNiePij, problem jest wciąż niedoceniany, a skutki bywają widoczne dopiero po latach.
Alkohol przenika przez łożysko
Alkohol wypity przez kobietę w ciąży trafia do krwioobiegu dziecka. Noworodek narażony na alkohol w życiu płodowym może po urodzeniu przejawiać objawy przypominające odstawienie – między innymi trudności ze snem i karmieniem, nadmierną drażliwość, drżenia oraz zaburzenia regulacji.
Skutki mogą ujawnić się później
Nie zawsze jednak widoczne są wyraźne objawy abstynencyjne. Alkohol oddziałuje na rozwijający się mózg również wtedy, gdy po porodzie nic nie budzi niepokoju. Konsekwencje mogą pojawić się dopiero w wieku szkolnym lub później – jako problemy z koncentracją, pamięcią, uczeniem się, kontrolowaniem emocji czy funkcjonowaniem w grupie.
Nie ma bezpiecznej dawki
Specjaliści są zgodni: nie istnieje ustalona bezpieczna dawka alkoholu ani bezpieczny moment na jego spożywanie w ciąży. Najbezpieczniejszym wyborem jest całkowita abstynencja. Jak czytamy w komunikacie kampanii:
Zero alkoholu w ciąży to najlepsza ochrona rozwijającego się dziecka.
Warto, by o tym przypominać nie tylko we wrześniu. Świadomość zagrożeń związanych z FASD to pierwszy krok do ich ograniczania.
Źródło: Kompaktowy Pleszew (fb)
Fot. m.facebook.com

